Model Współpracy


Strona główna > Model Współpracy > Tygodnie z Ekspertem > Co to znaczy „standaryzować współpracę międzysektorową?”

Co to znaczy „standaryzować współpracę międzysektorową?”

2011-01-24 08:32:19 Komentarz Eksperta
Gdy mówimy o standaryzowaniu współpracy międzysektorowej, mamy do czynienia z zagadnieniem tyleż złożonym, co niejednoznacznym. Jak pokazały przeprowadzone przez Instytut Spraw Publicznych badania jakościowe ci, którzy w praktyce współpracę realizują mają istotne problemy z formułowaniem poglądów na temat standardów współpracy oraz znacząco rozbieżne poglądy na ten temat. Różnice zdań rysowały się zarówno na linii NGO-JST, jak i pomiędzy dużymi i małymi ośrodkami. Najważniejsze kwestie do rozstrzygnięcia dotyczą nie tylko zawartości konkretnych standardów (np. istnienia pełnomocnika, uchwalania i realizowania rocznych programów współpracy albo standardów dotyczących zasad finansowania), procesu wprowadzania standardów i ich ulokowania w systemie współpracy; aksjologii standardów, czy możliwości ich egzekwowania. Najpierw konieczne wydaje się wypracowanie zgody stron współpracy w odniesieniu do bardziej zasadniczych kwestii, jak funkcja standardów (czy to bardziej wzór, czy konieczne minimum), stopnia ich elastyczności (standardy niezmienne i powszechne czy raczej lokalne i elastyczne) oraz tego, czy raczej odnoszą się one do aksjologii współpracy, czy też mają przede wszystkim znaczenie użytkowe, praktyczne.
Zapraszam Państwa do dzielenia się swoimi opiniami nt. standardów współpracy międzysektorowej – jak je rozmieć, jaką rolę powinny one pełnić?
2011-01-24 12:58:46 Marcin
Nie wiem czy można to nazwać standardem współpracy, bo tego nie zauważyłem, ale wiem, że z każdym urzędnikiem, obojętnie jakiego wydziału, współpraca jest inna. Z jednym jest ok, nawet zadzwoni, zapyta, a z innym już jest inaczej.
2011-01-24 14:23:40 Komentarz Eksperta
Jasne, że tak jest. Podczas badań wciąż powracało stwierdzenie: „wszystko zależy od ludzi”. Niewątpliwie ludzi nie da się wystandaryzować, ale już proces ich edukowania, uwrażliwiania na istotne zagadnienia – jak najbardziej. To oczywiście banał, ale niemal wszędzie możemy obserwować, że zmiany mentalne postępują najwolniej. Tym bardziej trzeba położyć nacisk na działania, które mogą im sprzyjać.
2011-01-26 22:15:20 Lena
Wydaje mi się, że Pan Marcin zwrócił swoją wypowiedzią uwagę na to, że ustalanie standardów nie zawsze wystarczy. Czy są one zawsze gwarancją udanej współpracy? Czy dobrej współpracy może nie być mimo obowiązywania i realizowania standardów z nią związanych? Czy jednak nie jest tak, że to „wszystko zależy od ludzi” – co oznacza tyle, że konieczne jest pozytywne nastawienie do współpracy. Może właśnie dopiero połączenie owych standardów z kulturą współpracy może dać pozytywny efekt?
Zainteresowały mnie też wspomniane przez Ekspertkę różnice między małymi i dużymi ośrodkami – czy może Pani napisać nieco więcej na ten temat? Moja intuicja podpowiada, że to w tych mniejszych kultura współpracy (a nie standardy) będzie grała większą rolę...
2011-01-27 09:37:41 Komentarz Eksperta
Intuicja jest słuszna: im mniejszy ośrodek, tym bliższe relacje i ludzie lepiej się znają. Wówczas faktycznie więcej zależy od nich samych, niż od procedur. Jak wiemy z różnych badań (nie tylko tych dotyczących współpracy, czy w ogóle działań NGO), może to nieść dobre i złe skutki: takie bliskie sieci i zaufanie (czyli komponenty kapitału społecznego) miewają też swoje ciemne strony, jak nepotyzm, czy nawet korupcja. Na tym polega kłopot, a właściwie trudny do rozstrzygnięcia w twardych regulacjach paradoks, że jak coś ujmiemy w skrupulatne ramy (prawne, organizacyjne, standardy wreszcie), to możemy ograniczyć wpływ zarówno patologicznych zachowań, jak i tych bardzo pożądanych, lecz raczej nie poddających się standaryzacji, jak życzliwość, nastawienie na ułatwienia, a nie mnożenie biurokratycznych ograniczeń itd.

Standardy z pewnością nie rozwiążą wszystkich problemów. To wynika i z badań, które prowadziliśmy i ze zdrowego rozsądku. Rzecz w tym, by standardy nie stały się po prostu instrukcją obsługi do UDPPiW i innych aktów prawnych, chociaż oczywiście muszą z legislacją blisko korespondować. Nasze doświadczenia projektowe pokazują, że mamy do czynienia z zasadą „im dalej w las, tym więcej drzew”, im więcej wiemy, im bardziej zagłębiamy się w dyskutowanie o standardach, tym więcej dostrzegamy raf i mnożą się wątpliwości dotyczące tego, co, jak i jakimi metodami we współpracy międzysektorowej należy i w ogóle da się wystandaryzować.

Standardy (nawet najlepiej pomyślane) na pewno same z siebie niczego nie zagwarantują. Właśnie dlatego tak ważne wydaje się ich „oprzyrządowanie” przez dobry pomysł na implementację, edukację, po prostu stworzenie przestrzeni do tego, by bezpośredni realizatorzy procesu współpracy, czyli konkretni ludzie po obu stronach, działający w konkretnych miejscach (lokalnych środowiskach, dużych i małych, miejskich i wiejskich, o różnych tradycjach i zróżnicowanych problemach i potrzebach społecznych) mieli możliwość przedyskutowania ich treści, a nie byli skazani na bierne przyjęcie zapisu standardu z adnotacją: „do wykonania”. Niestety doświadczenie uczy, że z taką, nazwijmy to „implementacją partycypacyjną” bywa najtrudniej… Miejmy nadzieję, że tym razem takie mechanizmy uda się zaprojektować i zastosować.

Podsumowanie dyskusji

Od 24 do 30 stycznia 2011 roku w ramach projektu „Model współpracy” trwało forum on-line zatytułowane: „Co to znaczy ‘standaryzować współpracę międzysektorową?’". W roli ekspertki wystąpiła Magdalena Dudkiewicz mająca bogate doświadczenie badawcze, zajmująca się tematyką trzeciego sektora naukowo ale i znająca środowisko organizacji pozarządowych z praktyki. Podjęta podczas „Tygodnia z ekspertem” tematyka standardów współpracy, okazała się istotna w obliczu wyników badań przeprowadzonych przez Instytut Spraw Publicznych. Zgodnie z ich wynikami na linii NGO-JST, jak i pomiędzy dużymi i małymi ośrodkami rysują się różnice zdań na temat standardów. Celem dyskusji stało się przeto podniesienie pytania o zakres i treść sztandarów we współpracy międzysektorowej. Chciano również znaleźć odpowiedź na pytanie, jak owe standardy powinny być traktowane – czy jako wzór, czy jako konieczne minimum; czy powinny być jednakowe w każdej społeczności lokalnej, czy dopasowane do szczególnych warunków? Wreszcie, czy w formułowaniu standardów powinniśmy opierać się na aksjologii współpracy, czy traktować je raczej jako praktyczne, użytkowe narzędzie?
Ekspertka rozpoczęła dyskusję przywołując wyniki wspomnianego badania. Jak zwróciła uwagę, kwestiami wymagającymi rozstrzygnięcia jest bez wątpienia zawartość standardów, sposób ich wdrażania oraz egzekwowania. Jednak w pierwszym rzędzie ustalenia wymaga rola i funkcja standardów wobec współpracy a także charakter wspomnianej zwartości (jej elastyczność oraz przesłanki leżące u podstaw). Zaproszenie ekspertki nie spotkało się z dużym zainteresowaniem, co być może jest po prostu wynikiem braku tychże standardów w rzeczywistości społecznej a przez to doświadczeń związanych z ich zastosowaniem.
Diagnozę tą potwierdził pierwszy komentator, który zwrócił uwagę, iż „standardem” jest brak standardów a jakość współpracy zależy od konkretnego człowieka. Ekspertka podkreśliła, że jest to powszechna obserwacja. Dodała również, iż istnieją metody, które pozwalają kształtować pożądane postawy np. wśród urzędników lub działaczy trzeciego sektora. Można zatem kształcić umiejętności współpracy oraz, przede wszystkim, wzbudzać jej potrzebę. Edukacja może koncentrować się na przekazaniu konkretnych „narzędzi” usprawniających współpracę ale i na budowaniu pozytywnego nastawienia, otwartości na nią oraz kompetencji społecznych. Według ekspertki, należy mieć jednak na uwadze czasochłonność tego procesu.
Drugi komentarz pozwolił zwrócić uwagę, że być może standardy nie zawsze gwarantują prowadzenie udanej współpracy międzysektorowej i mimo ich obowiązywania może ona nie zaistnieć bez „oparcia” na kulturze współpracy. Z tą sugestia zgodziła się ekspertka podkreślając jednocześnie, iż z tego właśnie powodu tak istotna zdaje się być edukacja w zakresie standardów ale i aktywny udział praktyków współpracy w ich tworzeniu – co będzie gwarancją ich adekwatności do zróżnicowanych lokalnych warunków. „Implementacja partycypacyjna” – jak określiła ten proces Magdalena Dudkiewicz – wymaga zaprojektowania osobnych mechanizmów, które pozwolą na dyskusję nad standardami współpracy.
Ostatnią kwestią, której dotyczyło pytanie jednej z uczestniczek forum, były wyniki badania zrealizowanego przez Instytut Spraw Publicznych, będące przyczynkiem do całej dyskusji. Wyniki wskazały na różnice między małymi i dużymi ośrodkami pod względem stosunku do standardów i roli kultury współpracy. Okazało się, że w mniejszych społecznościach bezpośrednie, wzajemne kontakty grają większą rolę. Zdaniem ekspertki, bliskość relacji nie zawsze ma pozytywne skutki dla społeczności lokalnej – może bowiem przyjmować patologiczny charakter (np. nepotyzm). Z tej perspektywy istotne znaczenie ma wprowadzanie standardów, które nadają pewnych ram prowadzonej współpracy. Jak jednak podkreśliła ekspertka, owe ramy mogą być zarówno bodźcem do pozytywnych przekształceń i walki z patologicznymi więziami, jak i mogą skutecznie ograniczyć pozytywną kulturę współpracy. Dlatego tak ważne okazać się może staranie o rozsądne uwzględnienie lokalnych kontekstów współpracy w procesie tworzenia jej standardów.