Kompleksowy program ratowania kapliczek przydrożnych w gminie Myślenice

Jak sołtys Borzęty – Stanisław Cichoń – zaczął ratować zabytkowe kapliczki i uratował ponad 30 świątków. Konferencja „Dziedzictwo kulturowe wsi podkarpackiej i małopolskiej”, panel „Nowe życie pod starymi dachami”. Bóbrka, 10-11 października 2014 r. [13min]

 

 dsc1215
Stanisław Szczepan Cichoń.

Monika Kaczmaryk (Witryna Wiejska): Odnawia Pan kapliczki. Czy Pan w tej swojej działalności reprezentuje jakieś stowarzyszenie czy instytucję?

Stanisław Cichoń: To jest całkowicie społeczna praca. Mogę powiedzieć, że to jest moja pasja. Zaczęła się w pewnym momencie i trwa dalej, a nawet się jeszcze bardziej rozwija, tym bardziej, że widzę efekty tego działania. Zapuszczone, pomalowane, zarośnięte kapliczki nagle „ożywają” po konserwacji. Pojawiają się przy nich kwiaty, znicze, niektórzy się modlą, są przy nich odprawiane majówki oraz inne nabożeństwa. I to jest miłe, że jest efekt tej pracy i konserwacji. Bo ludzie nagle dostrzegają, że taka kapliczka w tym miejscu jest i widzą, co ona przedstawia. Choć przechodzili koło niej wiele, wiele lat i nawet nie zauważyli, że tam jest.

clipboard02

Pan działa na terenie gminy ….?

Działam na terenie gminy Myślenice, pomagałem też w gminie Siepraw, próbowałem dotrzeć do gminy Tokarnia, ale tam jest trochę ciężko – choć nie poddaje się, spróbuję dalej! Tym bardziej, że na terenie gminy Myślenice udało się uratować ponad 30 kapliczek, a pewnie jest ich jeszcze ok. 40-tu. W tej okolicy były kamieniołomy i wiele warsztatów kamieniarskich, więc powstawało dużo ciekawych kapliczek o bogatej wymowie plastycznej i ikonograficznej.

To jest niesamowite, że Pan to robi poza swoją pracą…

No tak, zabiera to dużo czasu. Muszę przygotować całą dokumentację – tzn. kosztorys, program prac konserwatorskich, wpis do rejestru zabytków. A wpisuję kapliczkę do rejestru zabytków, bo dzięki temu właściciel nie może działać przy kapliczce samowolnie. Od tego momentu to konserwator wojewódzki ma pieczę nad tym zabytkiem. Właściciel nie może dowolnie sobie malować kapliczki, nie może jej przenieść, nie może jej rozebrać. Choć są takie „ciągoty”, żeby np. dalej ją malować. Ale nie można, bo pod farbą powstaje wilgoć, kumuluje się sól i powoduje deformację cząstek kamienia. Są jeszcze inne czynniki niszczące kapliczkę, np. atmosferyczne, albo też taka niedobra praktyka, że przy kapliczce sadzi się zbyt blisko drzewa i wtedy nie ma przewiewu. Kapliczki są na ogół zacienione, w takich warunkach rozwijają się różnego rodzaju bakterie i kamień zielenieje. To też jest dla kapliczki niebezpieczne!

clipboard03

No właśnie i co jest jeszcze niebezpieczne? Sami mieszkańcy często zabierają się za renowację kapliczek. Ja widzę też tego efekty w gminie, w której mieszkam: stare kapliczki pokryte sidingiem, czy też malowane różnymi farbami, często podczas takich działań zakrywane są oryginalne napisy…

Nieprawidłowe naprawy, nawarstwienia (farby, mleczko cementowe), uzupełnienia o odmiennych od kamienia cechach fizycznych, ograniczające odprowadzanie wilgoci i przyczyniające się do kumulacji soli w jego strukturze wskutek stałego zawilgocenia i związanej z tym destrukcji.

Co by Pan poradził osobie, która myśli tak jak Pan i chciałaby się zająć taką działalnością?

Dążyłbym, aby na początku wpisać kapliczkę do rejestru zabytków. Jest to kosztowne, ale konieczne! Konserwator, który ma uprawnienia i ukończył ASP na Wydziale Konserwacji – pisze program konserwacji kapliczki, ten program zatwierdza konserwator wojewódzki. Następnie, jak jest przetarg, to ten wykonawca, który wygrywa, musi się dostosować do tego programu i jeszcze musi być zatwierdzony przez Konserwatora Wojewódzkiego. Czyli tu nie ma przypadkowości!

clipboard04

Droga jest dłuższa, trudniejsza, ale tak powinno być…

Trudniejsza, bo wchodzimy w sferę prawną, która jest anachroniczna. Nie dość, że mamy kapliczkę wpisaną do rejestru, mamy ten program, mamy kontrolę konserwatora, to musimy mieć jeszcze pozwolenie na budowę, plus nadzór budowlany, jeszcze znaleźć środki …

Ale jeśli nie wpiszemy kapliczki do rejestru zabytków, to nie ma konserwatora, nie ma nadzoru budowlanego….. i wtedy jest samowola. Przyjedzie jakiś rzemieślnik, który nie ma pojęcia o konserwacji kamienia, o odpowiedniej impregnacji kamienia, hydrofobizacji, czyli zabezpieczeniu powierzchni kamienia, piaskowaniu – czyli prawidłowym wyczyszczeniu, odsoleniu tego kamienia. Albo o fakturowaniu, gdyż kit, który się nakłada ma być podobny do tego istniejącego kamienia, a on jest tworem nowym, współczesnym – i trzeba go dopasować do koloru tego kamienia z kapliczki. Wykonawcą musi być fachowiec, który wie jak fakturować kamień. Są oczywiście urządzenia do paskowania, groszkowania kamienia, ale niech to robi fachowa ręka!

clipboard05

Mówi Pan o wpisaniu do rejestru zabytków wojewódzkiego konserwatora czy gminnej ewidencji?

Do konserwatora zabytków. Gminna ewidencja wiele nie daje, praktycznie nie daje nic. Tylko tyle, że gmina ma zestawienie zabytków, a konserwator nie ma prawa interwencji. A w 70% kapliczki są na terenach prywatnych.

Jakie warunki musi spełniać kapliczka, jak musi być stara, żeby można ją było wpisać do rejestru zabytków?

Tak myślę, że do początku XX wieku. Musi też spełniać wymogi kulturowe, musi być związana z tą miejscowością, musi spełniać wymogi estetyczne, posiadać odpowiedni poziom artystyczny, nawet jeżeli ludowy. Można wpisać kapliczki nawet z początku XX wieku, to jest dopuszczalne, ale muszą te warunki spełniać, nawiązywać do tych starszych form. Choć trzeba przyznać, że one nie są tak bardzo zniszczone. Najbardziej są zniszczone te XVIII i XIX wieczne. Też dlatego, że choć przed wojną też malowano te kapliczki np. wapnem, ale używano środków naturalnych, np. żywicznych, i tym kapliczkom nic się nie działo. A po wojnie weszła w użytek farba olejna i ludzie nagminnie malowali kapliczki, przez co następowało niszczenie kamienia. W okresie zimowym natomiast, między molekuły piaskowca pokrytego powłoką dostaje się woda, która zamarza, zwiększając swoją objętość. Szczelna pokrywa farby nie dopuszcza do zwiększenia objętości bryłek lodu, powodując (rozsadzanie), a tym samym dezintegrację piaskowca. Bo farba olejna wchodzi w strukturę kamienia. I później konserwator siedzi parę tygodni nad taką kapliczką i czyści jej powierzchnię.

clipboard06

Proszę jeszcze powiedzieć, jakie były początki tej Pana pasji?

Zostałem sołtysem wsi, w której jest XX wieczny kościół – więc nie jest zabytkowy i zobaczyłem wreszcie kapliczki. Stwierdziłem, że jako sołtys muszę te kapliczki opisać. Poszedłem do redaktora lokalnej gazety myślenickiej i zaproponowałem, że może napiszę artykuł o tych 9 kapliczkach. Ale redaktor był sceptyczny i poprosił, aby opisać jedną z nich. Nie bardzo mi się to podobało. Ale usiadłem i napisałem i tak powstało 70 artykułów. Jak zacząłem pisać te artykuły, to zobaczyłem, że kapliczki są bardzo zniszczone. Zacząłem szukać środków, możliwości, żeby je ratować. A też nie było to proste. Kiedy zaczynałem, to było jakieś 10 -11 lat temu w Programie Odnowy Wsi był taki zapis, że nie można finansować zabytków na terenach prywatnych. Zaczęliśmy wraz Burmistrzem Myślenic atakować Urząd Marszałkowski, by zmienić ten zapis, oni interweniowali w Warszawie, a ja nawet interweniowałem w Brukseli – na każdym spotkaniu, sesji, mówiłem tylko o tym, tak więc mieli mnie już dosyć!

Ale to odniosło skutek?!

Tak, wszedł taki zapis do Programu „Odnowy Wsi” a później do „Leadera”, że odpowiednia instytucja może wydzierżawić kapliczkę na 5 lat, w tym czasie ją odnowić, a potem znowu obiekt powraca do właściciela.

clipboard07

A czy gminy są przychylne tej działalności?

Mam bardzo dobrą współpracę z burmistrzem Myślenic – Maciejem Ostrowskim, który te działania bardzo dobrze rozumie, a rada gminy się trochę dostosowuje.

Chciałam jeszcze dopytać o to, skąd Pan pozyskuje fundusze na odnawianie kapliczek?

Z budżetu Miasta i Gminy Myślenice, Małopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, urzędu marszałkowskiego, z programu „Leader” poprzez jednostki kultury: Muzeum Regionalne, Myślenicki Ośrodek Kultury i Sportu.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Ze Stanisławem Cichoniem rozmawiała Monika Kaczmaryk.

Zdjęcia pochodzą z prezentacji przedstawionej przez pana Stanisława Cichonia podczas konferencji Dziedzictwo kulturowe wsi małopolskiej i podkarpackiej w Bóbrce.

Źródło: www.witrynawiejska.org.pl

 ***

Licencja Creative Commons
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Partnerzy

Lista zapisanych wykładów jest aktualnie pusta.