Lista odtwarzania:

Młodzi jako problem i wyzwanie [cz.1]

Pierwszy panel debaty Fundacji Batorego „Młodzi jako problem i wyzwanie” – „Młodzi jako kategoria socjologiczna i ekonomiczna” , 30 maja 2011, Fundacja Batorego [1h11min]

Młodzi jako problem i wyzwanie – debata Fundacji Batorego, 30 maja 2011 [1h11min]

I: Młodzi jako kategoria socjologiczna i ekonomiczna

Wystąpienia: Paweł Dobrowolski (Instytut Sobieskiego), Henryk Domański (Instytut Filozofii i Socjologii PAN), Barbara Fatyga (Ośrodek Badań Młodzieży Uniwersytetu Warszawskiego), Tomasz Szlendak (Instytut Socjologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu), Hanna Świda-Ziemba (Instytut Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego)

Prowadzenie: Aleksander Smolar (prezes Fundacji im. Stefana Batorego)

Prezentacja Pawła Dobrowolskiego

Prezentacja Barabary Fatygi

W Polsce narasta zarzewie konfliktu pokoleń, gdyż starsi podwyższają swoją stopę życiową kosztem młodych przerzucając na nich zobowiązania emerytalne. Młodzi jeszcze nie zdają sobie z tego sprawy, ale w ciągu najbliższych lat problem się zaostrzy. Do buntu raczej jednak nie dojdzie, bo najmłodsze pokolenie jest zatomizowane i nie postrzega siebie w kategoriach wspólnoty. Jest też nastawione indywidualistycznie i nie uczestniczy w życiu publicznym, nie ma więc siły politycznej. Aby zmienić nastawienie młodzieży, konieczne są zdaniem panelistów przeobrażenia w modelu rozwoju gospodarczego oraz w oświacie. Jednakże trudna sytuacja młodych ludzi ma też swe źródła w procesach globalnych, na które politykom trudno wpływać.

Młodzi jako kategoria socjologiczna i ekonomiczna

Paweł Dobrowolski ostrzegł, że w Polsce narastają gospodarcze podstawy konfliktu pokoleń. Starsi podwyższają swoją stopę życiową pozostawiając dług młodym. „Młodzi nie są problem, są dojną krową, która pokrywa nieproporcjonalnie dużą część kosztów starzenia się społeczeństwa” – ocenił. Na razie młodzi nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo niesprawiedliwie są traktowani, ale w ciągu 10 lat znacznie wzrośnie ich obciążenie z tytułu ukrytego długu publicznego, jakim są głównie zobowiązania emerytalne. „Dług oficjalny wynosi w tej chwili ponad 20 tys. na głowę każdego Polaka. Jest też wysoki dług niezewidencjonowany, wynikający głównie ze zobowiązań emerytalnych, który wynosi ponad 90 tys. na głowę.” – zaznaczył. Jeszcze pół wieku temu na jednego emeryta lub rencistę przypadało kilkanaście osób w wieku produkcyjnym, w tej chwili jest to poniżej trzech osób. Jeżeli wziąć pod uwagę, że tylko około połowy Polaków w wieku produkcyjnym jest aktywna zawodowo, to oznacza, że jednego emeryta lub rencistę musi utrzymać poniżej dwóch osób. Jest to wynik beztroskiej polityki rozdawania przez kolejne ekipy rządzące przywilejów poszczególnym grupom ludności – rolnikom, górnikom, kolejarzom itp.

Jest prawidłowością, że politycy bez względu na orientację polityczną starają się „robić dobrze wyborcom” tu i teraz na koszt przyszłych pokoleń. „Boni i Tusk do 2020 roku zaoszczędzili budżetowi wydatków na sumę mniej więcej 195 mld, natomiast na ten sam rok 2020 podrzucili młodym zobowiązania wysokości ponad 220 mld. Strach pytać, co będzie dalej” – powiedział Dobrowolski. Co istotne, młodzi są pokoleniem przejściowym, które musi spłacić dług narośnięty w systemie ZUS-owskim, a jednocześnie odłożyć na własne emerytury. Tymczasem starsi Polacy unikają pracy. W grupie wiekowej 55-64 lata tylko 1/3 osób jest aktywna zawodowo. Na to nakłada się skrajnie wysokie bezrobocie wśród młodych.

Problem ten nieco złagodziło wejście do UE i wyjazd wielu młodych za granicę. „Teraz ten trend powoli się odwraca, bo polscy pracownicy jako mniej zakorzenieni na tamtejszych rynkach pracy są z nich wypychani jako jedni z pierwszych w wyniku kryzysu gospodarczego” – zaznaczył, wśród powodów takiego stanu rzeczy wymieniając bardzo wysokie opodatkowanie pracy oraz działalność związków zawodowych i korporacji zawodowych. Dobrowolski zaprzeczył także tezie, że to starsi są najbardziej zagrożeni ubóstwem. „Czym ktoś jest w Polsce starszy, tym ma statystycznie mniejsze ryzyko bycia ubogim” – podkreślił. Za przyczynę przegrania przez młodych tego „wyścigu pokoleń” uznał fakt, że niewielu z nich głosuje, a poza tym nastawieni roszczeniowo starsi są dobrze zorganizowani, zaś młodzi praktykują indywidualne strategie, co nie daje im siły na forum publicznym. „W najbliższej dekadzie 10 mln osób z pierwszego powojennego wyżu demograficznego przejdzie na emeryturę kosztem młodych. (…) Wyczerpują się też proste rezerwy wzrostu (…) Jesteśmy prawdopodobnie w przededniu niewypłacalności kilku państw Zachodu, co odbije się na koszcie pożyczania, a więc finansowania naszego zadłużenia” – ostrzegł.

Odpowiadając na pytanie, czy frustracja ludzi w wieku 15-25 lat jest zarzewiem buntu, Henryk Domański uznał, że „obraz jest dość pozytywny, z dwoma wyjątkami”. Pierwszy to stosunkowo niewielkie uczestnictwo młodych w życiu publicznym, co znajduje wyraz m.in. w niskiej frekwencji wyborczej. „Wbrew tezie, że w 2007 roku młodzież się zmobilizowała, by zagłosować na PO, prawda jest taka, że młodzi też byli niedoreprezentowani. Także w wyborach samorządowych frekwencja wśród nich była najniższa” – zauważył. Młodzi mają też powody do frustracji. Podstawowe to „ich nadreprezentacja wśród bezrobotnych oraz fakt, że w Polsce od początku zmian systemowych maleje korelacja między poziomem wykształcenia a tym, co się z tego wykształcenia ma w sensie pozycji zawodowej i zajmowanych stanowisk” – podkreślił. Podczas gdy w 1982 roku status inteligencki, czyli dostęp do zawodów dających szanse życiowe, docierało 75 proc. absolwentów szkół wyższych, teraz udaje się to tylko 35-39 proc. „To znamionuje zjawisko inflacji wyższego wykształcenia” – powiedział. Młodzi mogą być sfrustrowani zablokowaniem szans.

Ta sytuacja nie znajduje jednak odzwierciedlenia w postawach młodych, bo to oni deklarują największe poczucie szczęścia spośród wszystkich grup wiekowych. Są bardziej od innych zadowoleni z własnej sytuacji finansowej oraz ze stosunków towarzyskich. To wszystko wpływa stabilizująco na sytuację społeczną w kraju. Młodzi są też najbardziej zadowoleni z demokracji w Polsce. „Największym zaufaniem darzą przy tym Sąd Najwyższy. Gdyby brać tę deklarację jako przełożenie na zachowania, jest to bardzo dobry prognostyk” – zaznaczył. Domański przytoczył na koniec wyniki europejskiego sondażu z 2008 roku, w którym pytano o prestiż poszczególnych grup wiekowych. Wyniki pokazały, że w całej Europie największym prestiżem są obdarzani ludzie w średnim wieku: 40-50 lat. W skali od 1 do 10 starzy uzyskali 3,6 pkt, średnia grupa powyżej 7, a młodzi 6,5. Ta hierarchia powtarza się we wszystkich grupach wiekowych. „Ten konsens zapowiada brak konfliktu pokoleń” – ocenił.

Sposób identyfikowania się młodych przedstawiła Barbara Fatyga, powołując się na badania z 2009 roku zrealizowane na Przystanku Woodstock w Kostrzynie nad Odrą. Jeśli chodzi o identyfikację i autoprezentację oficjalną, wykazały one, że wprawdzie młodzi identyfikują się narodowo i etnicznie, ale ujawnia się to kontekstualnie dopiero podczas spotkań z innymi ludźmi za granicą. „Dość wysoki jest poziom identyfikacji z rolami społecznymi, a więc także edukacyjnymi. Wielu młodych lubi swoją szkołę i pracę” – zaznaczyła. Dużo wyższa niż bardzo mizerne identyfikacje wynikające z procesu globalizacyjnego jest także wśród młodych identyfikacja dotycząca lokalności i zakorzenienia. „Fakt, że pochodzą z konkretnego miejsca na ziemi, jest dla młodych ludzi ważniejsze niż to, że są obywatelami świata” – zwróciła uwagę, dodając, że odwraca się obecnie występujący wcześniej trend do mityzowania Warszawy. Tylko w minimalnym stopniu identyfikacja dotyczy religii i światopoglądu. W kategoriach prywatnych natomiast występuje przede wszystkim autoidentyfikacja związana z indywidualnymi cechami, z rodzajem ulubionej muzyki czy z sytuacją („jestem brudny”, „jestem głodny”). Według Fatygi warto również zwrócić uwagę na ewolucję indywidualizmu u młodych. „Teraz najmłodsze roczniki skupiają się na sobie, nie są tak zdolne i chętne do podejmowania działań zbiorowych” – podkreśliła. Oceniła też, że u młodych zauważa się większe poczucie rozmaitych przymusów, również konsumpcyjnych, niż poczucie wolności płynące z możliwości wyboru.

Próbując określić cechy wspólne młodych Polaków Tomasz Szlendak zaznaczył, że trudno wrzucać do jednego worka 8,5 mln osób w wieku 15-29 lat. Jedną z nielicznych cech wiążących to pokolenie jest przywiązanie do gadżetów oraz wrośnięcie w środowisko elektroniczne (czyli różnych nowych mediów). Młodych można też opisać poprzez dylematy, jakie przed nimi stoją. Za najważniejszy uznał „gniazdowanie” i „śmieciową pracę”. W sytuacji, gdy zarabiają 1200 zł brutto, nie są w stanie wynająć mieszkania i pozostają z rodzicami. Rozwiązują ten dylemat tak, że decydują się na niskie wynagrodzenie, bo dostają wsparcie finansowe od rodziców. „Konflikt pokoleniowy jest m.in. dlatego zażegnywany, że dorośli dorzucają do pieca młodym, od prania skarpet po pieniądze” – uważa Szlendak. Zwrócił on także uwagę na dylemat „związek albo kariera”, przed którym stają głównie kobiety. „Do 30. roku życia przez karierę nie ma czasu na cokolwiek innego, na przykład związek. Te racjonalne kalkulacje odbijają się na dzietności, a potem w katastrofie systemu emerytalnego” – podkreślił.

Według niego dużym zagrożeniem dla młodych jest ubóstwo, gdyż rośnie rozpiętość dochodów, a jednocześnie jest silny nacisk na konsumpcję. Pozytywnym kapitałem młodych jest natomiast wykształcenie, energia dająca im mobilność, a więc umożliwiająca np. wyjazd za granicę, oraz przyjaźń. Szlendak postawił tezę, że młodzi lubią się bardziej niż starsi. Widzi on potencjał prowspólnotowy także w tym, że młodych charakteryzuje „wplecenie w sieć, co powoduje mniejszą koncentrację na egoistycznym interesie”. Nawiązując do wizji „trywialnych nihilistów” z tekstu Jana Hartmana opublikowanego niedawno w „Tygodniku Powszechnym” ocenił, że opisuje ona „tryb życia w sytuacji, gdy o nic już nie chodzi, tylko o wybicie się w hierarchii”. Według niego „postawa prowspólnotowa jest ograniczana właśnie o chęć wybicia się w hierarchii społecznej. Rośnie znaczenie kategorii prestiżu pośród młodych”. Właśnie uznania wewnątrz swojej kategorii społecznej najbardziej pragną. „Przyjaźń plus interesująca praca plus prestiż to wartości dla nich najważniejsze” – podsumował, nazywając taka postawę „pragmatyzmem prokorporacyjnym”.

Co ciekawe, w sferze wartości młodzi deklarują, że wszystko jest dla nich ważne. „Są życiowymi wszystkożercami. Chcą wszystkiego dotknąć i spróbować, nie tracić czasu na stan bez doznań” – ocenił. Podkreślił, że ten zestaw wartości zwraca w istocie uwagę na deficyty. Oceniając samych siebie młodzi za swoją najważniejszą cechę uznają to, że szanują innych (ponad 75 proc.). Najrzadziej twierdzą natomiast, że są religijni i myślący o kraju (poniżej 40 proc.). Nie wiedzą przy tym, jakie są normy moralne. „Są normatywnie skołowaceni, w związku z czym są hybrydyczni, zdarza im się łączyć skrajne cechy” – podkreślił Szlendak, podając jako przykład jednoczesną antyreligijność i homofobiczność. Nawet 45 proc. twierdzi, że nie ma swojego zdania. Niewiele wiedzą i niewiele czytają. „To kultura fluorescencyjnego markera. Jak mam ksero, to przeczytam, ale najlepiej, żeby było przez kogoś podkreślone ” – powiedział, wysnuwając z tego wniosek, że młodzi „lubią, jak im się nadaje sens”. Co ważne, pod wpływem nowych technologii stanowią nowy typ człowieka. „Ci ludzie – zaznaczył – nie rozumieją zdania ‘skup się’, ‘pomyśl o czymś jednym’. (…) Do tego trzeba dostosować system nauczania”.

Również według Hanny Świdy-Ziemby, która opiera się na badaniach bardzo różnych środowisk – od kiboli, przez aktywistów PiS po oazowców – młodzież jest bardzo zróżnicowana, ma jednak wspólne cechy mentalne. „Widzą rzeczywistość jako bardzo płynną, nic nie jest dla nich pewne, wszystko może się zdarzyć” – podkreśliła. Dotyczy to zarówno pracy, jak i związków osobistych. Poza tym młodzi nie mają zdolności myślenia o sobie w kategoriach pokolenia – ich światopogląd jest zatomizowany. „Nie rozumieją, co to jest wspólnota” – podkreśliła. Nie mają autorytetów, najwyższym autorytetem jest dla nich rodzic. Jak zaznaczyła, kryzys dotknął najbardziej absolwentów uczelni i maturzystów. Oferty pracy są rzadsze i wymaga się w nich doświadczenia, którego młodzi nie mają, są wiec gotowi przyjąć każdą pracę. Za ten stan rzeczy młodzi nie winią innych, tylko „sytuację”. Dlatego polityk to dla nich po prostu zawód, a nie funkcja organizująca życie w kraju, przy czym tak samo patrzą na to młodzieżówki PiS, jak i SLD. „Ten atomistyczny i płynny sposób myślenia sprawia, że nie są nawet rozgoryczeni tym, że szukają pracy albo że mało rozrabiają” – uważa Świda-Ziemba. Jej zdaniem tę atomistyczną wizję świata – wielu niepowiązanych segmentów – rozwija edukacja i nowa matura. „W szkole można by uczyć nie wielkich idei, nie obywatelstwa jako zasady i jako państwa, tylko współpracy w klasie w dobrych stosunkach z innymi. Szkoła nie uczy kontaktów międzyludzkich, a to by im się bardziej przydało niż wiedza” – podsumowała.

Podczas dyskusji padło pytanie o horyzont czasowy ewentualnego wybuchu konfliktu społecznego. Paweł Dobrowolski ocenił, że jest to 10 lat, w czasie których finansowa „krótka kołderka pęknie”. „Mamy szansę, ze zbankrutujemy. Młodzi będą wtedy mieli przeżycie, które ich połączy” – powiedział. Natomiast Barbara Fatyga polemizowała z tezą Tomasza Szlendaka, że młodzi mają kapitał w postaci przyjaźni. Jej zdaniem jest to wartość deklaratywna, bo deficytowa, a w rzeczywistości cechuje ich „wspólnota o płytkich więziach i pozbawiona empatycznych cech, wspólnota ludyczno-obronna”. Za największy problem uznała brak komunikacji międzypokoleniowej i odpowiedniego języka w mówieniu do młodzieży zarówno ze strony nauczycieli, jak i polityków.

Ludwik Dorn postawił podczas dyskusji pytanie, czy oś potencjalnego konfliktu nie przebiega na linii 20- i 30-latkowie. Według niego młodzi nie buntują się, bo znają doświadczenia życiowe nieco starszego pokolenia, którego sytuację poprawiły przemiany polityczne i wejście Polski do Unii Europejskiej. Jeśli jednak obecna sytuacja utrzyma się dłużej niż 2-3 lata, może powstać trwała bariera rodząca trwałych frustratów, co z kolei rodziłoby problem polityczny. Tomasz Szlendak zgodził się, ze może to być zarzewie kłopotów np. wewnątrz pracy, poprzez blokowanie młodym przez nieco starszych kanałów awansu w pracy. Tę tezę odrzucił natomiast Henryk Domański, podkreślając, że wiek jest cechą przejściową, a warunkiem konfliktu jest trwałość jakiejś cechy.

Aleksander Smolar zauważył, że na całym Zachodzie nie widać formowania się pokolenia buntu ani ruchów pokoleniowych, a reakcją na kryzys jest zwycięstwo partii konserwatywnych. W krajach katolickich, także we Włoszech, młodym pomagają rodzice. W Polsce ewentualny konflikt rozładowuje zaś dodatkowo możliwość emigracji. Z kolei Marta Zahorska komentując przewidywania, że nie dojdzie do buntu młodych, zwróciła uwagę, że także przed 1968 roku badania socjologiczne młodych wykazywały, iż są dość zindywidualizowani oraz nastawieni na konsumpcję i nikt nie podejrzewał, że coś pęknie.

Tezy

Jakie jest młode pokolenie? Zainteresowane losem wspólnoty czy też – przeciwnie – skupione jedynie na sobie, niechętne polityce i odwrócone plecami od spraw publicznych? „Młodzi torturują siebie i nas trywialnym nihilizmem, wypranym z jakiejkolwiek idei moralnej” – ogłosił niedawno Jan Hartman w „Tygodniku Powszechnym”, wywołując swym tekstem burzliwą dyskusję.

To nie jedyne pytania o młode pokolenie. Dziś co trzeci Polak poniżej 25 lat jest bezrobotny. Jaki ma to wpływ na relacje społeczne i na rynek pracy? Młodzi są wykształceni, ale jaka jest jakość ich edukacji? Jak wyglądają relacje międzypokoleniowe? Czy można mówić o narastających różnicach interesów między wchodzącymi w dorosłe życie, a już od dawna pracującymi, ustabilizowanymi ekonomicznie, lub też będącymi na emeryturze?

Czy młodzi dziś stanęli przed ścianą, bo zamknęły się ścieżki szybkiej kariery i awansu społecznego z czasów transformacji po 1989 roku i w tej chwili mamy do czynienia z konserwacją układu ukształtowanego w latach 90. i na początku nowego stulecia? Czy to może być polem istotnego konfliktu? Jak młodzi sami postrzegają swoje szanse i możliwości? Według niedawnego badania CBOS aż 50 proc. z nich uważa, że znajomości i układy decydują o znalezieniu pracy, ale tylko 13 proc. obawia się, że jej nie znajdzie. Może zatem – jak mówi w rozmowie z „Polską. The Times” Tomasz Szlendak – jest to „ściana, która co prawda blokuje dostęp do porządnej pracy czy ogólniej dorosłości, ale od której można się odbić, niekoniecznie się na niej rozbijając. Młodzi Polacy mają możliwość ponaginać tę ścianę albo odbić się od niej i ją przeskoczyć, na przykład wyjechać do Niemiec czy Wielkiej Brytanii. Ich kompetencje są na tyle wysokie, że bez problemu sobie tam poradzą.”

Pytaniem są preferencje polityczne młodego pokolenia, co jest szczególnie istotne w roku wyborów parlamentarnych. Według marcowego sondażu TNS OBOP przeprowadzonego dla „Gazety Wyborczej” 44 proc. Polaków w wielu 19-26 lat popiera Platformę Obywatelską, 24 proc. PiS a 12 proc. SLD. Nie potwierdzałoby by się zatem formułowana ostatnio teza, że młodzież odwraca się od PO, ale Platforma straciła hegemoniczną pozycję w tej grupie wiekowej. Sondaż pokazał także, że preferencje polityczne młodych nie różnią się znacząco od deklarowanych przez ogół Polaków. Zatem, czy w tym pokoleniu odtwarza się siatka wartości starszych pokoleń, preferencji, wyborów ideowych. Jaki jest stosunek młodych do Kościoła, rodziny, tzw. tradycyjnych wartości? Jakie są ich wybory kulturowe i światopoglądowe?

Jak zatem wygląda obecnie problem redystrybucji dochodów i bogactwa państwa i czy tu można mówić o „wyzysku” młodszych? Jak sytuacja może się zmieniać w najbliższych latach. W czym różni się sytuacja wchodzących na rynek przed 10-ciu, 20 laty, a zaczynającymi obecnie samodzielne życie? Jak wygląda problem dystrybucji prestiżu i szacunku społecznego w przypadku młodych Polaków? Jak wygląda problem ich reprezentacji politycznej, zdolności mobilizacji politycznej i zapewnienia realizacji własnych interesów? Co mają młodym do zaproponowania ich rówieśnicy, nowe inicjatywy intelektualne? Nowe środowiska intelektualne: co mają do zaproponowania młodym pokoleniom? Jak chcą wpływać na kształt polityki?

Pytania te kierujemy do osób, które przyglądają się młodym pokoleniom, patrzą na nie niejako „z zewnątrz”, są przede wszystkim obserwatorami. To ich prosimy o wystąpienia w pierwszej sesji. W drugiej zaś prosimy o opinię tych, którzy dziś na nowo kształtują kształt debaty publicznej, proponują nowe odczytania rzeczywistości. Jak oni postrzegają młodych, ich problemy, aspiracje, sytuację w Polsce, aktywność polityczna i społeczną.

Na ten temat patrz także:

Młodzi nachodzą staroświecko (I), „Kultura Liberalna”, nr 122 Andrzej Waśkiewicz, Anna Giza-Poleszczuk, Jan Hartman, Katarzyna Julia Olesińska, Ewa Serzysko, Agata Tomaszuk

Młodzi nachodzą staroświecko (II), „Kultura Liberalna”, nr 124 Kuba Wygnański, Wojciech Łukowski, Milena Fisher

Badania młodych przeprowadzone przez Pracownię Innowacji i Badań Społecznych „Stocznia”

www.batory.org.pl

[2012]

Licencja Creative Commons
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Tagi: , , , , , , , , ,

Podobne wykłady Historia

Komentarze

Partnerzy

Lista zapisanych wykładów jest aktualnie pusta.