Opozycja „pana” i „chłopa” wiecznie żywa (przed i po PRL-u)

Seminarium IRWiR PAN, 2 marca 2019 [2h06min]

Historia w ogólności stała się dziś chyba najważniejszym obszarem bojów o odzyskanie chłopskiej klasowości i podmiotowości – mówi literaturoznawca prof. Zygmunt Ziątek w odczycie, podczas którego analizuje, jak kształtuje się współczesna dyskusja o pańszczyźnie. Prelekcja odbyła się podczas seminarium w Instytucie Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN.

Poniżej publikujemy transkrypcję wystąpienia. Śródtytuły pochodzą od redakcji.

Nie możesz obejrzeć ani przeczytać? Posłuchaj podcastu:

„Okres tuż powojenny, w przybliżeniu 45-47, był czasem przyspieszonego zamykania wszystkich wątków refleksji politycznej, społecznej i kulturowej związanej z XX-wieczną emancypacją społeczną wsi i oczekiwaniem demokratycznej, a więc antypańskiej przebudowy Polski mającej się dokonać w rezultacie tego procesu. W czasie gruntownego przeobrażenia ustroju i struktury społecznej, przeprowadzanego jak wiadomo nie tylko własnymi rękami, zabrakło przede wszystkim miejsca dla najbardziej zainteresowanych, kształcących się przynajmniej od „Dwóch dusz” Jakuba Bojko, to jest 1904 rok, w sztuce walki z dusza pańszczyźnianą chłopa i dziedzictwem szlachetczyzny, uniemożliwiającym wsi, zdaniem chłopskich działaczy, samodzielne kształtowanie swojego udziału w życiu publicznym i w kulturze. Zabrakło go też dla myśli autentycznie lewicowej, rewolucyjnie zorientowanej, stojącej między innymi za tak radykalnymi literackimi rewizjami historycznymi, jak „Kordian i Cham” Leona Kruczkowskiego czy „Słowo o Jakóbie Szeli” Brunona Jasieńskiego.

Nurt antyszlachecki w dyskursie o wsi

Prawem polskiego paradoksu w powojennej debacie najwyraźniej zaznaczył się antyszlachecki nurt wspierania chłopskich aspiracji przez społecznikowsko nastawioną polską inteligencję, sięgający początkami „Głosu” Jana Ludwika Popławskiego z końca XIX wieku, a ożywiony teraz przez sojuszników Ruchu Młodzieży Wiejskiej lat 30. i świadków jej wysiłku obronnego czasu wojny. Wyróżnikiem stanowiska tego nurtu wobec wsi była gotowość całkowitego odrzucenia szlacheckiego dziedzictwa kultury polskiej i wiara w możliwość zastąpienia go kulturą chłopską z jej społecznymi i duchowymi wartościami, rozmaicie eksplikowanymi i uzasadnianymi.

Ta gotowość zastąpienia szlachcica przez chłopa pojawiała się w momentach natężonego wchodzenia wsi w naród, w czasie ożywienia popańszczyźnianego czy w początkach niepodległości i pojawiła tuż po drugiej wojnie, kiedy to wejście miało być powszechne i ostateczne. Znalazła wyraz zwłaszcza w dwóch przedsięwzięciach, które wspólnie wznieciły ożywioną dyskusję o chłopach i panach: w książeczce Józefa Chałasińskiego „Społeczna genealogia inteligencji polskiej” i w postaci tygodnika „Wieś” stworzonego przez władze Polski lubelskiej już październiku 44. roku.

Kultura chłopska, szlachecka i inteligencka

Może zainteresuje Cię również: Wartość kultury chłopskiej. Wykład prof. Stanisław Żaka

Książeczka Chałasińskiego, z najważniejszym rozdziałem drugim pod tytułem „Inteligenckie getto”, nie dotyczy bezpośrednio koncepcji zastąpienia szlachcica przez chłopa w życiu polityczno-społeczno-kulturalnym Polski, ale jest bezpośrednią konsekwencją takiej właśnie koncepcji sformułowanej przez socjologa przy pomocy pamiętników młodzieży chłopskiej wydanych w czterech tomach, „Młodego pokolenia chłopów”, w 1938 roku. Wybór, kompozycja, interpretacja materiału pamiętnikarskiego ilustrującego procesy i zagadnienia kształtowania się warstwy chłopskiej w Polsce służą udowodnieniu tezy, że zbliżająca się wymiana warstwy naczelnej, takiego określenia używał Chałasiński, trwania narodu nie może obyć się bez całkowitego zmarginalizowania dotychczasowej szlachecko inteligenckiej formacji, dopuszcza tylko ewentualne przejście na stronę chłopską poszczególnych jednostek.

Takie podrozdziały jak „Chłopi i panowie”, „Dwie koncepcje kultury polskiej: chłopska i szlachecka”, „Inteligencja pochodzenia chłopskiego” z tomu I, czy rozważania o polskiej warstwie inteligenckiej i szkolnictwie polskim, o niedoszłym inteligencie w środowisku wiejskim z tomu IV dopowiadają, dlaczego inteligencja polska stanowi przeszkodę w demokratycznym schłopieniu narodu, chociaż wieś i uświadamiająca sobie swoje wartości kultura chłopska potrzebują tego, co jest kulturą intelektualną i estetyczną. Przesądza o tym nie tyle szlachecki rodowód inteligencji, co odbudowanie przez nią w mieście etosu szlacheckiego wraz z pogardą dla pracy fizycznej i kultem ludzi dobrze wychowanych – to za Znanieckim – oraz zabezpieczenie go w kulturze i charakterze nauczania. Taka formacja inteligencka nie potrafi nic dla wsi zrobić, pozbawia ją tylko własnych sił, deprawując inteligentów pochodzenia chłopskiego, czego można uniknąć jedynie pozostając inteligentem niedokończonym, wracającym na wieś i odnajdującym się w świecie jej wartości.

Atak Józefa Chałasińskiego na „getto chłopskie”

Za atakiem Chałasińskiego na poszlacheckie getto chłopskie i inteligenckie stało przeświadczenie o historycznej dojrzałości chłopów, wyniesione z lat 30., i o pewnej samowystarczalności kultury, której wystarczyłoby wzbogacenie o narzędzia intelektualne i estetyczne, żeby uczynić swoje wartości ogólnonarodowymi.

Nie wiadomo, czy socjolog podtrzymywał to przeświadczenie w 46. roku, ale atak był tak ostry, momentami pamfletowy, jakby podtrzymywał i dążył do unieszkodliwienia przeciwnika. Pamfletowe przecież jest odnalezienie głównego sensu odbudowania i podtrzymania szlacheckiego etosu warstwy inteligenckiej w chęci imaginacyjnego zachowania uprzywilejowanej pozycji na wzór zamożnego ziemiaństwa czy wręcz arystokracji, a więc życia w świecie pozorów. Pisał „inteligencja nie zajmowała stanowiska politycznego dawnej szlachty i pozbawiona była pańszczyźnianego folwarku jako ekonomicznej podstawy pańskiej egzystencji. Szlacheckie ambicje i szlachecki obyczaj bez pańszczyźnianego folwarku – wielkopańskość bez pokrycia”. „Wielkopańska sztuka – to dalej cytat – bycia to ostatnia przegroda społeczna, która odgradzała szlachtę i inteligencję od pospólstwa”. Aspiracje do pańskości czy wielkopańskości Chałasiński przypisuje bez różnicy całej warstwie społecznej, co ma brzmieć tym bardziej dyskredytująco, że składała się głównie z potomków zdeklasowanej części szlachty.

Chłopi jako naczelna warstwa narodu na łamach tygodnika „Wieś”

W przypadku tygodnika, początkowo dwutygodnika „Wieś”, uznania chłopów za naczelną warstwę narodu w bieżących chwili dziejowej, wyznaczanym w optyce pisma proklamowaniem reformy rolnej i wywłaszczeniem ziemian, nie trzeba się domyślać. Było ono manifestacyjne, z tym że programowy patos początkowych prochłopskich deklaracji wsi wynikał w znacznej mierze stąd, że wygłaszali je publicyści, którym dopiero wojna – to będzie cytat – „tragiczny wstrząs, od którego zaczął się okres w państwowej i narodowej świadomości chłopa” – pisał socjolog Jan Szczepański – unaoczniła znaczenie chłopstwa, dla których dopiero dekret o reformie rolnej zainaugurował epokę wchodzenie wsi w naród. Należeli oni do politycznych neofitów, którym nie trudno było zaangażować się w bezkrytyczną propagandę idei reformy rolnej i odnaleźć w niej więcej niż ona w zasadzie zapowiadała.

Redaktor naczelny, początkujący przed wojną krytyk literacki, Jan Aleksander Król twierdził, że „wielki przemysł uspołeczni się przez produkcję zaspokajającą potrzeby mas ludowych, a samorząd nasz będzie rozstrzygającą potęgą społeczną”. Szczepański bronił sensu obdzielania ziemią wszystkich bezrolnych argumentem, że stworzy to 9-milionową klasę agrarną, czyli grupę społeczną, na której może się oprzeć nasza demokracja.

Idea unarodowienia kultury wsi

Sprawdź też: Wykłady o dziedzictwie kulturowym wsi

Z ideą państwa samorządnej demokracji chłopskiej korespondowała idea unarodowienia tradycyjnej kultury wsi, która nawet nie wymagała uzasadnień, bo jak pisał krytyk Stefan Lichański, skoro załamała się ostateczna baza społeczna dawnej kultury szlacheckiej, to jedyną bazą dla budowania nowej ogólnonarodowej kultury polskiej może stać się tylko polska wieś, jako posiadająca samoistną odrębną tradycję kulturalną.

Jak zastąpić szlachcica chłopem?

Pismo początkowo zdominowane było przez pisarzy i krytyków, toteż problematyka zastąpienia szlachcica przez chłopa w życiu kulturalnym Polski konkretyzowała się najczęściej w sporach o możliwość stworzenia literatury chłopskiej na miarę szlacheckiej czy mieszczańskiej. Ponadto dyskutowano sens odbierania takiego czy innego pisarza literaturze pańskiej i przywracania go swoim, miejsce konkretnych postaci w tej własnej literaturze, na przykład Szeli – którego dziełu i projektowi powieści o nim poświęcono numer specjalny w setną rocznicę rabacji, potrzebę stworzenie własnej organizacji pisarskiej itp.

Wszystko to nie pozbawiało wstępnych enuncjacji „Wsi” reformatorskiego radykalizmu, ale nadało mu raczej niepożądany przez polityków od kultury wydźwięk jakieś względnie autonomicznej chłopskiej rewolucji. Pojawiły się oskarżenia o chłopski izolacjonizm czy separatyzm ze strony innych pism obozu postępu, a sam redaktor naczelny „Wsi” podjął się krytycznej analizy i zdemaskowania tego dorobku ruchu młodochłopskiego lat 30., który początkowo usiłował naśladować. W wielomiesięcznym cyklu artykułów, zakończonym w pierwszym kwartale 47. roku, scharakteryzował wszystkie idee i formy pracy kulturalnej tego ruchu jako rezultat rozszerzenia, za sprawą chłopomanów, poszlacheckiego getta inteligenckiego na inteligencję ludową, która stworzyła własne inteligenckie getto chłopskie dające swoim uczestnikom wyrównania duchowe nieposiadanych realnie pozycji arystokracji chłopskiej. Zwieńczeniem tego dzieła było usunięcie z redakcji prawie wszystkich współtwórców pisma jako ofiar tej samej gettowej orientacji i zastąpienie ich rewolucyjnie usposobionymi młodymi marksistami, którzy poprowadzą „Wieś” w kierunku pisma świetlic, korespondentów wiejskich, propagowania kolektywizacji i powieści socrealistycznej.

Manipulacja polityczna tygodnika

„Wieś” inaczej niż Chałasiński zaktualizowała i zamknęła nurt udziału dawnej inteligencji w chłopskiej emancypacji. Był to rodzaj manipulacji politycznej, polegającej na stworzeniu zastępstwa dla autentycznego ruchu społecznego, liczącej na odruch społecznikowski tej części inteligencji, która miała rozmaite związki ze wsią, ale nie uczestniczyła dotąd w polityce. Była to próba uchwycenia inicjatywy organizacyjnej na terenie kultury, tego samego rodzaju, co na terenie polityki wskrzeszenia ZMW „Wici” już w sierpniu 44. roku, gdy kierownicza kadra organizacji tkwiła jeszcze w partyzanckim podziemiu, czy wskrzeszenie w analogicznej sytuacji Stronnictwa Ludowego we wrześniu 44. roku.

Jan Aleksander Król, redaktor naczelny pisma, do czasu jego zamknięcia w 54. roku był w okresie lubelskim jednocześnie kierownikiem podrobionego ZMW i współredaktorem jego organu „Wici” oraz redaktorem naczelnym organu prorządowego Stronnictwa Ludowego „Zielonego Sztandaru”. Manipulacja, niezwykle hojna i okazała na tle biednych wiejskich pisemek, natrafiła na podatny grunt wielkiej potrzeby zaangażowania się w historyczną przemianę i przeprowadzenia własnego inteligenckiego rozrachunku. „Przezwyciężyliśmy samotność, odnaleźliśmy się w gromadzie, związani z nią nie samym faktem pochodzenia, ale tożsamością zadań i obowiązków” – wyznawał Lichański.

Prof. Zygmunt Ziątek: Nowa dyskusja o pańszczyźnie dotyczy społeczeństwa postchłopskiego

Nowa dyskusja o dziedzictwie pańszczyzny, aktualizująca od razu jako spadek po dawnym podziale społeczeństwa na dwa narody panów i chłopów „chamów”, wybuchła na dobre pod koniec pierwszego dziesięciolecia XXI wieku w sytuacji diametralnej odmiennej od położenia chłopów tuż po drugiej wojnie. Ówczesna debata dotyczyła jeszcze klasy osiągającej czy mającej osiągnąć pełną podmiotowość polityczną, a nawet zastąpić dotychczasową formację społeczno-kulturalną. Ta nowa społeczeństwa nie tyle już chłopskiego, co postchłopskiego, które swoją podmiotowość utraciło, pod różnymi względami znalazło się po gorszej stronie nowych podziałów, także bez własnego dziedzictwa kulturowego. Dyskusja, której byliśmy świadkami, stanowiła odpowiedź na narastające zróżnicowanie społeczeństwa III RP, paradoksalnie sprzęgnięte z postępującym ujednolicaniem wyobrażenia Polaków o sobie jako o społeczeństwie zdemokratyzowanych tradycji poszlacheckich, nie mającym właściwie po rozpadzie PRL-u innej oferty tożsamościowej.

Dowodów na rosnące podziały społeczne dostarczali ekonomiści i socjologowie, specjaliści od organizacji pracy, odnajdujący w różnych przekrojach społecznych – zakładów pracy, korporacji, uczelni, nieunormowanej pracy najemnej, życia publicznego stosunki kojarzące się nieodparcie z dystansami charakterystycznymi dla relacji pomiędzy szlacheckimi posiadaczami folwarków a chłopstwem pańszczyźnianym. Miałyby one spychać wielkie grupy społeczne, zwłaszcza wywodzące się ze wsi w stan bezradności, braku aktywności i wszelkiej inicjatywy. W pierwszym dziesięcioleciu XXI wieku diagnozy te zaczęły przenikać do wielkonakładowej prasy i na poczytne portale, najczęściej w postaci rozmów z ekspertami, gdzie spotykały się z diagnozami i dowodami rosnącej popularności spospolitowanych wzorów kultury szlacheckiej kształtujących styl życia i wyobrażenia o polskiej swoistości. Były to różne koncepcje neosarmatyzmu i republikanizmu, dworkowa moda w budownictwie, styl przyjęć, uroczystości rodzinnych, tematyka seriali i sag, rekonstrukcje historyczne, powstawanie rozmaitych związków szlacheckich, niezwykła popularności wydawnictw i stron i biur genealogicznych sugerujących i ułatwiających możliwość odnalezienie szlacheckiego przodka, choćby zagrodowego.

Skąd się wzięła „chamofobia”?

Równoczesne narastanie rozwarstwienia społecznego i umacnianie się szlacheckich czy pseudoszlacheckich wzorów kulturowych i obyczajowych mogło sprawiać wrażenie schizofrenicznego rozdwojenia czy kompletnego braku świadomości społecznej zwłaszcza tych, którzy znaleźli się po pańszczyźnianej stronie nowej Rzeczypospolitej folwarcznej. Przede wszystkim zaś pogłębiało obraz bierności, potulności, gotowości do przystosowania się i mimikry tej części społeczeństwa, która w pierwszym czy drugim pokolenie wywodzi się ze wsi, bądź ciągle jeszcze na niej pozostaje. Nie tylko godzi się ona ze swoim podrzędnym położeniem, ale aspiruje jeszcze do wzorów kultury, które pośrednio to położenie utrwalają, sankcjonują, a także wciela się w jakiejś części w rolę nowych panów, być może z tym wiąże się wzrost nastrojów antywiejskich, „chamofobia”, które odnotowują zwłaszcza socjologowie i antropolodzy zajmujący się zawodowo problematyką chłopską, wskazując zresztą jako główną ich przyczynę społeczne zaakceptowanie projektu przyspieszonej modernizacji, w świetle którego drobne rolnictwo i popegieerowkska społeczność są zawalidrogą postępu, podobnie jak mało mobilna masa nowych mieszczan, „słoików”.

Aktualizacja tradycji pańszczyźnianej przez lewicę

Wzrost chamofobii, tak czy inaczej tłumaczony, dodatkowo aktualizuje pamięć pańszczyzny, daje się bowiem interpretować jako powrót do wykluczającego dystansu, do szlacheckiej, pańskiej pogardy klasowej. Najwyrazistsza odpowiedź na ten stan rzeczy pojawiła się w perspektywie lewicowej krytyki społecznej i wyróżniła dążeniem do jego zmiany poprzez próbę pobudzenia nowej samowiedzy klasowej zgodnej z faktycznym położeniem, z własnym a nie cudzym doświadczeniem społecznym, broniącej prawdy tego doświadczenia przed bezwolnym podporządkowaniem jej obrazowi świata ukształtowanemu poza nim nim.

Pańszczyzna jest najbardziej własnym doświadczeniem i dziedzictwem wsi. Najbardziej też wykluczającym ją z tworzenia tej kultury, którą establishment chciałby podtrzymywać jako uniwersalną. Stąd doniosłość pańszczyźnianej krzywdy jako argumentu historycznego pobudzającego bunt, krytycyzm i pragnienie samodzielności. Z tego argumentu skorzystała eseistyka historyczna, zarówno w odniesieniu do przeszłości I Rzeczypospolitej – rozprawa z folwarkiem Jana Sowy w „Fantomowym ciele króla”, jak i do początków PRL-u. Andrzej Leder najpierw w artykule „Kto nam zabrał tę rewolucję?”, potem w książce „Prześniona rewolucja” sformował koncepcję nieświadomej, jakby postpańszczyźnianej i do dziś nieuświadomionej sobie wstydliwie dokonanej rewolucji w latach 39-56, polegającej między innymi na likwidacji dworów. W polu oddziaływania inspiracji lewicowej krytyki społecznej można umieścić wskrzeszenie pieśni pańszczyźnianego buntu i sprzeciwu w postaci projektu weteranów polskiego punk rocka, którzy stworzyli zespół R.U.T.A., płyta „Gore” i na „Na wschód” oraz młodą polską dramaturgię krytyczną – chodzi o „W imię Jakuba S.” Strzępki i Demirskiego.

Nowy dyskusja o pańszczyźnie w przestrzeni społecznej

Aktualizacja tradycji pańszczyźnianej ze stanowiska lewicowej krytyki społecznej była tym bardziej wyrazista, zauważalna i skuteczna, że dokonała się za sprawą kilku mediów jednocześnie i przedsięwzięć mających cechy dzieł czy projektów w swoich dziedzinach nowatorskich. W odróżnieniu od dawnych sojuszy awangardy społecznej i artystycznej ten mógł przy tym liczyć przejściowo na wielu zróżnicowanych odbiorców. Popularne płyty z ludowymi pieśniami buntu, zaktualizowanymi muzycznie prze R.U.T.Ę., ukazywały się z historycznymi opracowaniami autorstwa antysystemowego poety Podsiadło, albo i z fragmentami pracy Daniela Beauvois „Trójkąt ukraiński”. Na YouTubie miały w roku publikacji średnio po kilkadziesiąt tysięcy, zaś najpopularniejsze do czterystu tysięcy wejść. Skandalizujące zachowania Strzępki i Demirskiego popularyzowały w mediach ich bulwersującą aktualizację postaci Szeli. Profesorowie Sowa i Leder stali się modnymi filozofami historii, popularyzującymi tezy swoich prac w niezliczonych dyskusjach, wywiadach upublicznianych w prasie i w internecie.

Alternatywna narracja o chłopskiej tożsamości

Skuteczności tych iście rewizjonistycznych wystąpień w interesie klasowości chłopskiej czy postchłopskiej dowiodła debata z udziałem wszystkich mediów, rozpoczęta w 2012 roku sporem o wynik i zignorowanie wyniku plebiscytu na piosenkę z okazji mistrzostw Europy w piłce nożnej Euro 2012, „Spoko euro koko” zespołu gospodyń ludowych Jarzębina, a kulminująca w roku 2014 z okazji 150. rocznicy zniesienia pańszczyzny w Królestwie. To one stworzyły najsilniejsze wyzwanie do wyrzeczenia się skali powszechnej wstydu chłopskiego pochodzenia dzisiejszego społeczeństwa i spolaryzowały opinię publiczną w kwestii wpisania do tego rodowodu także doświadczenia pańszczyzny. Chodzi o przywrócenie pamięci wykluczenia, porównywalnego z niewolnictwem, a więc bardziej okrutnego w skutkach niż uświęcona martyrologia narodowa, mogącej zamienić się w pasję odkłamywania historii kultury, zmieniania stosunków społecznych. Jest to bowiem także pamięć zdolności do buntu, pragnienia wolności i wreszcie jej problematycznego wywalczenia.

Postulat świętowania rocznicy zniesienia pańszczyzny, zgłoszony najpierw przez Jakuba S. w sztuce Demirskiego, w opozycji do wszystkich rocznic narodowych jako szlacheckich streszcza główne idee stanowiska lewicy. Spotkały się one z poparciem lewicowej inteligencji miejskiej, sprzeciwem konserwatystów, zdystansowanym stanowiskiem większości historyków oraz stały się stymulatorem nowego stanowiska aktywistów wiejskich. Słowo o tych stanowiskach.

Debata o pańszczyźnie w mediach

Zobacz również: Dyskusja: Polska pany? Polska chamy?

Prasowe przekształcenia inspiracji lewicowej myśli krytycznej obrazują szeroki rozrzut możliwości przyswajania i przeobrażania. Mamy do czynienia z umiarkowanym postulatem rozbudzania świadomości genealogii dzisiejszego społeczeństwa – cykl artykułów i dyskusje w „Znaku” na przykład. Mamy rozmaite, coraz bardziej radykalne postulaty rewizji historycznych – przeważająca część materiałów w „Gazecie Wyborczej”, „Polityce”, „Newsweeku”, „Przeglądzie”, „Krytyce Politycznej”. Mamy wreszcie oskarżenia szlachty o rasizm, sarmackość i żądania odszkodowań za chłopską pracę niewolniczą – to w „Przekroju” było – w połączeniu z dyskusjami internetowymi na stronach „Kontaktu”, „Nowych Peryferii”, „Pressji”, „Histmaga”, wzniecanymi czasem wykładami czy odczytami np. Jana Wosiewicza albo sztuką, na przykład działaniami plastycznymi Daniela Rycharskiego. Wyznaczają one całkiem duży obszar wspólnoty ożywiony możliwością nowego niepokornego myślenia o historii i współczesności, dla wielu jak się zdaje atrakcyjną i odkrywczą.

Stanowisko prawicy

Sprzeciw konserwatywnej inteligencji dotyczy przede wszystkim samego zaktualizowania kategorii klasowości, co miało by świadczyć o kontynuacji myślenia peerelowskiego lub o naśladowczym i groźnym dla jedności kultury polskiej lewactwie. Jest to kategoria anachroniczna, bo jeśli nawet społeczeństwo polskie przypomina masy popańszczyźniane, to swoimi wyborami kulturowymi wyraża zgodę na tradycję szlachecko-inteligencką i dorasta albo powinno dorastać do zrozumienia i przyswojenia sobie jej polskiego ducha. Prawie wszyscy przeciwnicy aktualizowania pamięci pańszczyzny, broniący idei jednolitości polskiej kultury i tożsamości historycznej, przykładowo Krzysztof Koehler, Wojciech Wencel, Piotr Guzowski, Marek Trojan, Piotr Skwieciński, Tomasz Łubieński, Tomasz Zarycki, Michał Łuczewski, Rafał Ziemkiewicz i inni mają coś wspólnego z tzw. neosarmatyzmem, współpracują z takimi periodykami jak „Nowa Konfederacja”, popularyzują idee republikanizmu, a w polemikach świadomie czy nie odwołują do ich myślowego zaplecza.

Dyskusja o pańszczyźnie a opinia historyków

Głos zawodowych historyków, pretendujących do naukowej bezstronności, kieruje się najczęściej przeciwko lewicowym orędowników klasowego rozrachunku z historia, ponieważ pomniejsza i relatywizuje ciemne strony pańszczyzny, a tym samym osłabia jej wagę jako argumentu przemawiającego za radykalnym podziałem dawnego społeczeństwa na dwa narody, skutkującym dwiema różnymi historiami trwającymi do dziś. Powiada się, że obraz pańszczyzny u Beauvois jest wiarygodny tylko dla Ukrainy, że nie uwzględnia się zróżnicowania w położeniu chłopów, 30 proc. z nich odrabiało pańszczyznę najemnikami, w tym należącymi do szlachty czynszowej, że przywiązanie do ziemi dotyczyło głównie spadkobierców gospodarstwa, że sytuacja chłopów polskich była bardziej porównywalna z chłopstwem europejskim niż z niewolnictwem i tak dalej.

Wśród tych wytknięć, najbardziej godne uwagi wydaje mi się pominięcie miejsca szlachty zaściankowej i bezrolnej, która stanowiąc w XVIII i XIX wieku do 90 proc. urodzonych i znajdując się w większości w gorszym położeniu niż zamożniejsi chłopi, skutecznie zacierała granice pomiędzy obydwoma stanami, choć jednocześnie starała się maksymalnie wywyższyć ponad chłopów. To bardzo utrudniało kształtowanie się rzeczywistej chłopskiej klasowości, a także stosunki wsi z miastem, które owa zdeklasowana, ale wolna szlachta, zdobyła pierwsze zajmując miejsca w handlu, rzemiośle, zawodach urzędniczych i inteligenckich, kontynuując być może wyższościowy stosunek wobec wsi.

Akcje społeczne podejmujące temat pańszczyzny

Aktywność lewicowej inteligencji twórczej pobudziła poszukiwania własnego stanowiska także przez samorzutnych reprezentantów wsi. Uruchomiła nowy nurt debaty angażujący odmienny okrąg uczestników. Pokaże to zwłaszcza film „Niepamięć”, 2015 rok dopiero, poprzedzony ciekawym procesem kształtowania się jego zaplecza w postaci Stowarzyszenia „Folkowisko”  z siedzibą w zanikającej wsi Gorajec na Roztoczu Wschodnim, współtworzone jednakże przez osoby mieszkające po studiach – najczęściej socjologia, psychologia społeczna, politologia, kulturoznawstwo – i pracujące – także naukowo – w Warszawie, Krakowie, Irlandii, Hiszpanii.

Zawiązało się one pierwotnie jako grupa rodzinna, nauczyciele Piotrowscy z trzema synami, zainteresowana wykorzystaniem budynku poszkolnego w celach agroturystycznych, Chutor Gorajec, i ożywieniem w związku z tą inwestycją kulturowej pamięci miejsca w duchu rekonstrukcji małej ojczyzny pogranicznej, czemu zwłaszcza miały służyć doroczne festiwale z muzyczną dominantą folku, obejmujące też warsztaty, wykłady i dyskusje, spotkania autorskie, gry terenowe, improwizacje teatralne, wędrówki dydaktyczno turystyczne. Ludowy, rodzinny, koleżeński i teatralno-zabawowy charakter imprezy odbywającej się na prywatnym terenie, był podkreślany przywdziewaniem przez uczestników elementów strojów ludowych z różnych kultur gromadzonych od dawna przez rodzinę.

Aktywność Stowarzyszenia „Folkowisko”

Po trzech latach formowania się „Folkowiska” i dwóch festiwalach tematycznych: kultura ukraińska, kultura żydowska, w 2012 roku Stowarzyszenie odpowiada na apel lewicowych twórców kultury i stara się przeobrazić w ośrodek krystalizacji dążeń chłopskiego i postchłopskiego społeczeństwa do odzyskania klasowej samoświadomości. Że jest to odpowiedź świadczy szukanie współpracy ze wszystkimi autorami tego wezwania ze wzajemnością. To że padła ona akurat w tym miejscu, tłumaczy się m.in. silniejszą niż gdzie indziej pamięci pańszczyzny, która jest poniekąd jego historycznym atrybutem. Sięgnęła tam rabacja, przeszłość pozostawiła dziesiątki kamiennych krzyży i kapliczek pańszczyźnianych, do 39. roku odbywały się rocznicowe procesje dziękczynne.

Włączenie się „Folkowiska” w debatę nastąpiło w trzech krokach. Pierwszy to zmiana charakteru festiwalu lipcowego. Pojawiły się tematy: kultura chłopska, kobieta w kulturze wiejskiej, problematyka migracji dawnych i dzisiejszych oraz ustanowienie święta wolności chłopskiej, Dnia Swobody, w terminie zbliżonym do zniesienia pańszczyzny w Galicji – 1-3 maja, czyli w dniach wielkiej majówki. To jakby realizacja wezwania Jakuba S. ze sztuki Demirskiego „wy dzieci chłopów ustanowiły te święto i przeciwstawiły je rocznicom narodowym”. Rekonstruuje się dawną radosną procesję dziękczynną, wędruje szlakiem krzyży, odgrywa epizody pańszczyźnianej krzywdy i radość wyzwolenia dopełnianą wódką i tańcem.

Akcja „Jestem ze wsi”

Krok drugi to akcja społeczna „Jestem ze wsi” skierowana do młodszych mieszkańców miast do 40 lat, nie znających, jeśli reprezentują tak zwane drugie pokolenie, lub wstydzących, jeśli są wychodźcami czasu transformacji, swojej genealogii. Liczy się na to, że jest to grupa najbardziej aktywna, zdolna do zmiany własnych i cudzych postaw. Eksponowaniu elementu buntowniczości, odwagi, dynamiki służy symbol akcji – wizerunek kosiarza – dziarskiego, z kosą osadzoną na sztorc i punkową fryzurą. Chodzi o odwagę przeciwstawienia się „chamofobii”, podjęcia walki z niekorzystnymi stereotypami wieśniactwa, przede wszystkim z własnymi kompleksami, czemu służyć ma strategia coming out’u i demonstrowania dumy chłopskiej podbudowanej wiedzą o wartościach i dorobku własnej tradycji.

Strategia jawnie wzorowana na emancypacji mniejszości seksualnych, świadomie czy nie, wpisuje się też w stuletnią tradycję chłopskiej walki z duszą pańszczyźnianą pod orkanowym hasłem „dumą chłopską się wyprościć”. Ożywia ją jednak w całkiem nowej postaci, właściwej dla czasu ruchów miejskich – happeningi, koszulki z głównym hasłem, prowokacje uliczne, plakaty, ulotki – i co ważniejsze internetu. Dzięki stronie na Facebooku możliwe było przeprowadzenie całej akcji ujawnieniowej. To na niej właśnie wykształceni wychodźcy ze wsi, dość licznie deklarowali swą chłopskość czy włączenie się w szerszą debatę przez komentarze, przedruki, zalecenia lekturowe, w sumie budowanie wirtualnej wspólnoty ze stolicą w Chutorze Gorajec. Obliczano ją na około 7 tysięcy, a społeczność fanowską na około 3 tysiące. Jedną i drugą podtrzymywano kolejnymi akcjami społecznymi i imprezami, między innymi produkcją własnego filmu, mającego być wezwaniem do pokonania niepamięci, wskrzeszenia pamięci pańszczyzny. To krok trzeci.

Krytyka filmu „Niepamięć”

Z tego co wiadomo o powstawaniu filmu „Niepamięć”, premiera w styczniu 2015, przywracanie pamięci wyobrażano sobie pierwotnie jako wędrówkę po miejscach i do ludzi, w których ta pamięć jest jeszcze żywa i łatwa do obudzenia. To się nie sprawdziło. Próby przywołania pamięci pańszczyźnianych krzywd i chęci ich pomszczenia zawodzą nawet w kontakcie ze najstarszymi chłopami i rażą natręctwem. Film stał się przedstawieniem samej tej potrzeby odzyskania pamięci przez ostatnie pokolenie, które masowo przeszło ze wsi do miast i odnalezienia pierwiastków aktywnych, twórczych, pobudzających do samodzielnych działań. Jest to tym bardziej widoczne, że najważniejszą postacią filmu stała się znana już aktywistka Magda Bartecka, pochodząca ze wsi absolwentka SWPS-u, przebywająca po parę miesięcy w Anglii, Irlandii, Hiszpanii. Zdążyła ona stać się najbardziej rozpoznawalną twarzą plakatową i facebookową kampanii „Jestem ze wsi”.

Nie jest to jednak prosty ciąg dalszy agitacji społecznej dumnej wieśniaczki. Jej perspektywa jest konfrontowana z perspektywą rówieśnika o arystokratycznym rodowodzie, a obydwie poddane zostały sprawdzianowi wspólnej podróży przez kraj poza miastem, która obejmuje zwłaszcza siedziby, zajęcia i opinie historyczne obydwu rodzin, odsłaniające dystanse wyraźniejsze niż w mieście. Idea kampanijnej perswazji stała się więc przedmiotem rozmowy z drugą stroną, rozmowy rodzącej się jakby na oczach widza, bo pobudzanej zdarzeniami zwykle nieoczekiwanymi, niedokończonej i otwartej na dalsze ciągi.

Co zasługuje na uwagę w fabule filmu?

Prosta, dla wielu naiwna, bliższa amatorskiemu filmowi fabularnemu o spotkania panicza i wiejskiej dziewczyny niż dokumentowi, formuła „Niepamięci” odznaczyła się nadzwyczajną zdolnością wciągania do rozmowy i prowokowania do dyskusji widzów, którzy nigdy inaczej nie wzięliby w czymś podobnym udziału i nie spotkali się w tak zróżnicowanym gronie. Przez blisko półtora roku film przedłużył debatę o pańszczyźnie wędrując po Polsce – redakcje, telewizje, placówki naukowe, miejskie kawiarnie, księgarnie, kluby folkowe, wiejskie domy kultury – konwojowany przez jego współtwórczynię, która w ten sposób kontynuowała ideę akcji „Jestem ze wsi” w bardziej zdialogizowanej, zachęcającej do rozmowy postaci. Schodziła z ekranów do rozmowy na żywo.

Reakcja społeczna na „Niepamięć”

Reakcja na film ujawniła istotne zmiany w debacie o pamięci pańszczyzny, które dokonały się częściowo za jego sprawą. Zmalała ranga doświadczenia pańszczyzny jako decydującego o chłopskiej klasowości – w porównaniu z dyskusją w latach 2012-14 pojawia się śladowo zarówno po stronie zwolenników, jak i przeciwników wskrzeszenia perspektywy klasowej. Tak jak w filmie ważna jest jej pozostałość. Dystans pańskości i chłopskości ciągle nieprzezwyciężony w życiu realnym i w sferze symbolicznej, a nie ona sama. W optyce zaangażowanych rzeczników filmu i identyfikacji chłopskiej doświadczenie pańszczyzny jest o tyle ważne, że dowodzi zdolności wsi do oporu i uporu pozwalającego wyjść z najgorszych tarapatów. Przezwyciężenie jej skutków jest świadectwem wartości społecznych, podobnie jak późniejszy ruch polityczny – zwłaszcza ten tak zwany młodochłopski lat 30. – i spółdzielczy, Wielki Strajk 37. roku, opór przeciwko kolektywizacji i masowy awans społeczny. Pańszczyzna jest niekoniecznym składnikiem identyfikacji z chłopskością odwołującej się do wartości własnej historii.

Zmienił się skład uczestników debaty o pamięci i niepamięci pańszczyzny, stającej się coraz bardziej debatą o miejscu wsi i postchłopskiej części społeczeństwa. Upowszechnienie filmu, a jeszcze bardziej nagrań pisanych, zapisów debat w internecie poszerzyło ten skład o internautów spoza miejskiej inteligencji w rozmaity sposób powiązanych ze wsią. Nagrania i zapisy często są opatrzone kilkudziesięcioma komentarzami na przykład różnych aktywistów wiejskich, członków rozmaitych stowarzyszeń lokalnych, animatorów kultury, zaangażowanych w kluby książki czy teatry amatorskie studentów.

Nowe inicjatywy regionalne i zjawiska w kulturze

Zasługą Chutoru Gorajec, który obecnie raczej wrócił do uprawiania komercyjnej agroturystyki regionalnej z elementami edukacji, pozostaje, że przyczynił się do skrzyknięcia, choćby na krótko, osób zainteresowanych odbudowaniem klasowej podmiotowości, bez względu na obecne umiejscowienie społeczne. Zwrócił uwagę na trochę zbliżone, a mniej widowiskowe inicjatywy regionalne. Odsłonił wreszcie zaplecze nowych, zapowiadających się na trwałe zjawisk w kulturze, które także dałoby się opatrzyć emblematem „Jestem ze wsi”, najczęściej w drugim pokoleniu. Widziałbym to między innymi w formie reportaży Marty Szarejko „Zaduch: reportaży o obcości”, która zamiast opowiadać o dolegliwościach własnej drogi do wielkiego miasta i inteligencji twórczej, zwróciła się z odezwą do rówieśników, trzydziestolatków o podobnej biografii, uzyskując coś w rodzaju wielowariantowej biografii zbiorowej migrantów czasu transformacji.

W zaskakująco podobny sposób, respektujący podmiotową perspektywę młodzieży powojennej, Piotr Nestorowicz stworzył reportażowy wizerunek wielkiego klasowego awansu lat 51-56, „Każdy został człowiekiem”, w  oparciu o pamiętniki z wielotomowego wydawnictwa „Młode pokolenie wsi  Polski Ludowej”.

Chłopska tożsamość w literaturze współczesnej

Może zainteresuje Cię: Wielka podróż przez czasy i światy. O prozie Olgi Tokarczuk

Wróciła chłopska podmiotowość w prozie beletrystycznej, wróciła, co normalne dla prozy wiejskiej, w utworach o silnym i natychmiast rozpoznawalnym podkładzie autobiograficznym. Ale jest to autobiografizm jakiegoś innego niż do tej pory rodzaju. Przede wszystkim nie jest podkładem całej twórczości, jak na przykład u Tadeusza Nowaka, jednego z koryfeuszy nurtu chłopskiego lat 60. i 70. Nie służy też analizowaniu osobiście doświadczonej problematyki wiejsko-miejskich czy chłopsko-pańskich dystansów, jak u innego z nich Mariana Pilota. Jest nieoczekiwany, zaskakujący, jednorazowy, jakby ujawnieniowy.

Pojawia się u emigrantki – „Guguły” Wioletty Grzegorzewskiej, podróżnika i podróżopisarza – „Podkrzywdzie” Muszyńskiego, dyplomaty, producenta muzycznego i filmowego – „Ludzka rzecz” Pawła Potoroczyna, u wziętego autora powieści gatunkowej i tłumacza – „Dygot” Jakuba Małeckiego, u literaturoznawcy i tłumacza – „Skoruń” Macieja Płazy, u pisarza fantasy i weterynarza Radosław Raka – „Baśń o wężowym sercu, czyli wtóre słowo o Jakóbie Szeli”, wreszcie jako debiut o 60-letniego dziennikarza – „Galicjanie” Stanisława Nowaka. Większość tych utworów, wydanych niemalże w jednym czasie, nosi ponadto tytuł sygnalizujący jakąś niepojętą dla innych lokalność. Czy to razem nie składa się na coś w rodzaju „jestem stamtąd, jestem ze wsi”?

Niektóre z wymienionych tytułów – powieść Raka o Szeli, Nowaka o stuletniej historii jednej wsi na Wisłoką – zdradzają ambicje opowiedzenia na nowo, własnym językiem, częściowo wymyślanym na użytek powieści, swojej peryferyjnej historii w opozycji do historii Polski głównego nurtu. Ten rodzaj rewizjonizmu wobec historii pisanej w perspektywie dawnej, naczelnej klasy politycznej, widoczny jest także w reportażu historycznym, na przykład „Bieżeństwo 1915” Anety Prymaki-Oniszk lub takim genealogicznym eseju antropologicznym „Dzieci Kazimierza” Michała Garapicha, który w obrazie erotycznego współżycia dworu ze wsią w dzisiejszych prób ulukrowania pamięci przeszłości demistyfikuje wciąż kultywowany w oficjalnej historii szlachecki mit jednoczącej wszystkich polskości kresowej.

Prof. Zygmunt Ziątek: Dyskusja o pańszczyźnie pokazała, że historia jest najważniejszym obszarem boju o odzyskanie chłopskiej podmiotowości

Dyskusja o dziedzictwie pańszczyzny unaoczniła, że historia w ogólności stała się dziś chyba najważniejszym obszarem bojów o odzyskanie chłopskiej klasowości i podmiotowości. Widzimy poszukiwanie tradycji buntu, niezgody na rzeczywistość pańszczyzny i poniżenia, nowe odczytania rebelii chłopskich, odnajdywanie ukrytych form bojkotu pracy na pańskim, zwiększone zainteresowanie tradycjami samodzielnej aktywności wsi w 20-leciu – „Wici”, Wielki Strajk, spółdzielczość, poszukiwanie śladów własnej obecności w kulturze, między innymi poprzez wydobywanie prawdziwego obrazu chłopa z dawnej literatury o wsi. Widzimy marzenie o napisaniu ludowej historii Polski, jakby na wzór „Ludowej historii Stanów” Howarda Zina, o stworzeniu ludowej epopei – to Leder akurat, nakręceniu polskiego „Django”.

Na tej drodze czeka wszystkich spotkanie z próbami rehabilitacji tradycji szlacheckich, bo ta sama niedawna debata ujawniła, że próby owe nie wynikają z historycznego bezwładu, lecz są świadomą, zróżnicowaną i umacniająca się refleksją szukającą argumentów w sporach o charakter polskiej kultury. Kto wie, czy nie konkurencyjną wobec chłopskiej, także w historycznym rewizjonizmie wobec tradycji pańskiej.

Nagranie zawiera również dyskusję uczestników seminarium, która nastąpiła po odczycie.

Oprac. PW

Interesuje Cię tematyka wsi od strony naukowej? Oglądaj: Materiały IRWiR PAN

Organizator seminarium:

Instytut Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN - logo

***

Licencja Creative Commons
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Partnerzy

Lista zapisanych wykładów jest aktualnie pusta.